Nie ma co ukrywać - po ciąży moje włosy stały się tragiczne. Oklapnięte, przetłuszczające się przy skórze, suche przy końcach i do tego wypadające garściami. Mam jednak świadomość tego, że nie mogę winić jedynie zmian hormonalnych a również moje podejście do włosów. To, co im szkodziło to również:
1) Prostownica, lokówka i suszarka. Niestety, tylko po mocnym modelowaniu byłam zadowolona z ich wyglądu.
2) Mycie włosów zwykłym szamponem (nawet nie tyle zwykłym, co intensywnie niszczącym).
3) Brak systematycznego używania odżywek - jak mi się przypomniało, to coś nałożyłam. I okazało się również, że to co nakładałam, wcale włosom nie pomagało.
4) Czesanie szczotką i używanie gumek z metalowymi częściami, w tym bardzo cieniutkich. I mocne ich splatanie.
Nigdy nie poświęcałam moim włosom dostatecznej uwagi. Gdy byłam małą dziewczynką, cieszyłam się pięknymi loczkami w kolorze blond - ach, jak teraz marzy mi się taka fryzura! Później intensywnie zapuszczałam, osiągnęły one niesamowitą długość sporo za pas (niektórzy z moich znajomych pewnie jeszcze to pamiętają!), ale niestety nie pielęgnowałam ich odpowiednio. Może dlatego, że zupełnie nie wiedziałam jak :). Końcówek nie podcinałam, bo bałam się skrócenia długości. W końcu zdecydowałam sie na drastyczny krok - ścięłam włosy. Do ramion. Dużo działo się w międzyczasie, jednak nigdy nie byłam zadowolona z włosów. Zawsze chciałam mieć albo całkowicie proste albo całkowicie kręcone. A one były... takie nijakie. Tylko fale.
No cóż, doszłam do momentu, w którym zaczęłam moje fale akceptować i postanowiłam pielęgnować je w odpowiedni sposób. Przekopałam się przez wszystkie wątki na wizażu poświęcone kręconowłosym, zasięgnęłam opinii doświadczonych dziewczyn i postanowiłam zrewolucjonizować moją włosową pielęgnację :). W tym celu udałyśmy się z Melcią na zakupy (w wózku! Moja córeczka chciała leżeć w wózku!).
Przede wszystkim, zaczęłam od oczyszczenia włosów szamponem wymieszanym z sodą oczyszczoną, żeby zmyć wszystko to, co się na nich złego znajdowało. Podjęłam drastyczne kroki:
- Wyrzuciłam szczotkę i gumki do włosów. Kupiłam grzebień z szeroko rozstawionymi zębami, czeszę włosy tylko na mokro.
- Nałożyłam na siebie bezwzględny zakaz używania prostownicy, lokówki, suszarki i produktów do włosów, które zamiast je odbudowywać, niszczą.
- Pozwalam im schnąć naturalnie, pozostawiając je rozpuszczone. Staram się (naprawdę bardzo staram, chociaż ciężko mi to przychodzi) nie dotykać ich przez wyschnięciem. Żadnego zakładania za ucho, przekładania, ugładzania.... to chyba dla mnie najcięższy do wykonania punkt.
- Postawiłam na odpowiednią pielęgnację i przede wszystkim, regularność:
Nakładam na całą noc olej co drugie mycie (oliwkę do ciała z babydream dla dzieci), rano włosy myję szamponem (babydream, również z serii dla dzieci). Doskonalę przy tym metodę kubeczkową i staram się nie podrażniać skalpu mocnym szorowaniem :). W przyszłości planuję nauczyć się myć odżywką. Nakładam odżywkę do spłukiwania (Alterra z granatem i aloesem lub Garnier z olejkiem z awokadu i masłem karite - na zmianę), po dokładnym spłukaniu chłodną wodą nakładam odżywkę bez spłukiwania (Joanna Naturia z miodem i cytryną oraz z pokrywą i zieloną herbatą - na zmianę), na końcówki do zabezpieczenia wcieram troszkę jedwabiu, który jest na zdjęciu. Wiem, że ten zawiera alkohol i może wysuszać, ale dopiero co go kupiłam i muszę jakoś zużyć. Następnie odsączam włosy w bawełnianą koszulkę, przyciskając je do głowy i jeśli muszę, stylizuję żelem (Isana, żel do stylizacji włosów mega mocny).
Efekt zabija - mam naprawdę kręcone włosy! Dam Wam znać po dłuższym okresie stosowania jak wpłynęło to na moją fryzurę, porównamy również zdjęcia z tym, które zrobiłam jeszcze nieświadoma, co powinno się dawać włosom kręconym.
Czekam jeszcze na wcierkę z Jantar, zamówiłam w aptece, będzie do odbioru wieczorem. Mam nadzieję, że przyspieszy porost i zapobiegnie wypadaniu. :)
Co jeszcze polecacie do pielęgnacji włosów kręconych/falowanych? Jakieś "must have" dla początkującej włosomaniaczki? :)