środa, 17 kwietnia 2013

Kiełki - witaminowa bomba

Nigdy nie szalałam za tego typu jedzeniem. Parę lat temu moja mama kupiła kiełkownicę i wysiewała w niej różne nasionka, ale nigdy nie odważyłam się tego nawet spróbować. Było to dla mnie dziwne, odpychające i nie rozumiałam całego tego fenomenu.
Ciężko mi powiedzieć, co sprawiło, że zmieniłam zdanie... gdzieś na blogach zaczął pojawiać się temat kiełek, wszyscy zachwalali, w końcu w sklepie zobaczyłam kiełki brokuła (który jest nawiasem mówiąc moim ulubionym warzywem) i to przesądziło sprawę. Pożyczyłam od mamy kiełkownicę, wyedukowałam się za pomocą internetu i zabrałam się za hodowlę. Zaczęłam jakiś czas temu, miałam już za sobą kilka różnych zbiorów i mogę powiedzieć z czystym sumieniem - KIEŁKI UWIELBIAM.

od góry: rzeżucha, fasola mung, lucerna
Jak to się robi?
Kiełkownica, którą posiadam jest trzypoziomowa, posiada też odpływy, dzieki czemu wystarczy podlać tylko górną warstwę a reszta nawadniana jest automatycznie. W dolnym pojemniku zbiera się woda, którą trzeba od razu zlać - ja zgodnie z zaleceniem używam jej do podlewania kwiatków i mojego ogródka (widzę po bazylii, że rośnie jak szalona... reszta też!). Czytałam trochę złych opinii na temat takiej kiełkownicy, że pleśnieje, że się zaparza... no cóż, ja tego nie zauważyłam. U mnie wszystkie nasionka pięknie kiełkują i nie mam z nimi żadnego problemu.
Nasiona przed wysiewem najlepiej zamoczyć. Ja zalewam je 0,5l wody i ostawiam np. na noc, następnie nasionka razem z wodą wylewam na górny poziom, jednocześnie podlewając resztę. Kiełki przepłukuję dwa razy dziennie, chociaż podobno częstotliwość powinna zależeć od rodzaju nasion.

Co dalej?
Obserwujemy, jak nasionka wspaniale wzrastają :). Gotowe są już po kilku dniach, wystarczy je ostrożnie zebrać i dokładnie przepłukać, żeby usunąć skorupki nasion. Wystarczy durszlak i bieżąca woda z kranu. Kiełki najlepiej jeść na świeżo, ale można je też przechowywać w lodówce, po uprzednim dokładnym wysuszeniu. Ja mam w lodówce całą kolekcję w pojemniczkach!

Okej, ale... z czym to się je?
W tym momencie mogę powiedzieć, że ze wszystkim :D. Kiełki to idealny dodatek do kanapek, sałatek, twarogu, jajecznicy, ja wrzucam je na talerz jako dodatek do obiadu i jadłam nawet owsiankę z nimi! Możliwości jest całe mnóstwo tak jak i rodzajów nasionek, dzięki czemu każdy może wybrać coś dla siebie. Mnie najbardziej smakuje lucerna, czasem nawet w ciągu dnia podchodzę do lodówki i przegryzam bez niczego. Do fasoli mung na surowo nie jestem przekonana, ale spróbuję jeszcze wersję z patelni.

Rzeżucha!
Dlaczego warto?
Kiełki zawierają więcej składników odżywczych, niż normalna roślina. Są bogate w przeróżne witaminy i minerały, zapobiegają nowotworom, wzmacniają organizm, poprawiają wygląd skóry, włosów i paznokci... nie będę się powtarzać, jeśli kogoś interesuje co może uzyskać decydując się na jedzenie kiełków, zapraszam TUTAJ. W mojej sytuacji (karmiąca mama) najbardziej polecana jest właśnie wspomniana wyżej lucerna, powinny ją też spożywać szczególnie kobiety w ciąży, w okresie menopauzy i narzekające na słabą odporność. Ot, idealne dla wiecznie chorej Madzi. :)

Cieszę się, że się przełamałam. W tym momencie wysiane mam kiełki rzodkiewki (smakuje bardzo podobnie do normalnej rzodkiewki a jest o wiele zdrowsza!), ukochanej lucerny (według mnie jest jak świeży, zielony groszek prosto ze strączka) i brokuła, którego jeszcze nie miałam okazji spróbować, ale nie mogę się doczekać. Za rzeżuchą specjalnie nie szaleję, ale wysiewam z myślą o Moim Mężczyźnie, który razem ze mną musi przechodzić przez wszystkie moje pomysły na zmiany w żywieniu. Zarzekał się, że "trawy jeść nie będzie", ale jednak dorzucam tą "trawę" do kanapek, na omlet, czy do obiadu i je bez narzekania. Poza tym, lucernę w małych ilościach dawałam też Amelci razem z ziemniakami. Jadła je z wielką chęcią! I bardzo dobrze, wszyscy na tym skorzystamy. :)

Zabieram się też za rewolucję w żywieniu, bardzo dużo ostatnio na ten temat czytam i od dzisiaj - czyli 17 kwietnia 2013 nie jem żadnych słodyczy. Kciuki się przydadzą. :)

13 komentarzy:

  1. Chyba muszę się wreszcie skusić na kiełkownicę, już tyle osób poleca ;).

    Zostaję na dłużej ;* Bardzo przyjemny blog ;)!

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam kiełki przez cały rok. Warto zaopatrzyć się w kiełkownicę i zajadać te cudeńka jak najczęściej :) Można kiełkować baaardzo dużo różnych roślinek, bo ich kiełki zaskakują smakiem i wyglądem. Poszukujcie swoich smaków i mieszanek. Warto. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakbym widziała swoją kiełkownicę, tylko zamiast lucerny, obowiązkowo u mnie jest rzodkiewka. Polecam kiełki wszystkim:-)I trzymam kciuki za pozytywne zmiany w zywieniu:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. również mam rzeżuchę na swoim parapecie :) dodaje ją do sałatek i twarogu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja robiłam jedno podejście kiełkowe i jakoś nie bardzo. tzn. smaczne, ale nie byłam w stanie zjeść sama całej paki kiełków, a domownicy nie jedli. jedyne co mam to rzeżuchę, ale to też tak jednorazowo na wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jak poszło wczorajsze niejedzenie słodyczy ?

    wiesz co nigdy w zyciu nie jadłam kiełków a wiele dobrego o nich słyszałam podobno nawet w biedronce można je kupić ! musze spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co wkrótce moje ? wesele ? nie nie ;d ja na razie ślubu nie planuję. skecz nazywa się ciocia z ameryki,

    :

    https://www.youtube.com/watch?v=aO1S9MyiHvI

    dokładnie z tego skeczy wyjęliśmy 14 zwrotek.

    No to super ci idzie odwyk od słodyczy !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie no nic sie nie stało :) inna dziewczyna bierze ślub w sierpniu i pewnie obie jej komentujemy bo chyba ja kojarzę :)

    wiesz co ja zdam relacje ze ślubu na pewno jako świadek

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak już będę na swoim (mam nadzieję, że kiedyś w końcu będę :P) to na pewno zainwestuje :)

    PS Madziulka, cierpliwości, sama muszę dopracować swój zeszyt i wtedy ruszymy.
    To już na dniach :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bardzo lubię kiełki rzodkiewki, są w biedronce za 2,50. Te z brokuł również są w biedro :)

    OdpowiedzUsuń
  11. też mam taką kiełkownicę i uwielbiam kiełki:)

    OdpowiedzUsuń