środa, 23 stycznia 2013

Wygrałam z fast-foodami!

Okej, może to trochę za dużo powiedziane - bo byłam już gotowa się poddać, mało tego: namawiałam przez jakieś pół godziny Karola na frytki z gyrosem, ale on odmówił. Nie ma więc w tym mojej zasługi, ale i tak cieszę się, że pierwsza pokusa za mną. Bilans odwyku od śmieciowego jedzenia wynosi więc całe 9 dni. :D

Herbaty nie słodzę już 10 dni. Ze słodyczami i piciem gazowanego jest trochę gorzej, bo w międzyczasie skusiły mnie pierniczki i grappa... nie jestem z tego dumna, ale nie miałam też złudzeń, że od początku będzie idealnie :). Staram się jak mogę powstrzymywać od niezdrowych rzeczy i jem dużo warzyw.

Dawno już się nie mierzyłam, zrobiłam to więc dzisiaj rano. Nie mogę znaleźć poprzednich kartek z wymiarami, więc ciężko mi określić, jak duże postępy zrobiłam - pamiętam tylko, że w talii miałam 76. Dam Wam znać przy najbliższej okazji.

Talia - 73 cm
Brzuch - 88 cm
Biust - 93 cm
Udo - 55 cm

Dzisiaj w planach znów mam skalpel (muszę tylko poczekać do powrotu Karola, bo nie sądzę, żeby Amelia dała mi 40 minut wolnego), który naprawdę mi się spodobał - na tyle, że zrobiłam go w poniedziałek i wtorek. Kto by pomyślał, że tak chętnie będę ćwiczyć... :)

16 komentarzy:

  1. Taka jest prawda - im więcej ćwczysz z Ewą tym bardziej ci się to podoba ;d Ja np wczoraj skalpel w poniedziałek killer a dzisiaj turbo, jutro też turbo ;d to mój ulubiony trening ;d

    Ja fast foodów nie jem chyba że pizzę ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. A ile ma Twoja kruszynka już miesięcy ? :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tymi fast foodami nie jest tak dramatycznie. Raz w tygodniu śmietnikowe żarcie nie zrobi wielkiego spustoszenia w organizmie, w porównaniu np z wysokoprocentowym alkoholem, który ścina białko. Największe znaczenie ma to ile kalorii zjadamy w ciągu dnia niż to co wybieramy do jedzenia w czasie redukcji, więc jeśli fast food, to już nie domowy obiadek tego samego dnia :) i wtedy bilans dziennych kalorii nie zostaje przekroczony.
    Ja także ćwiczę z Ewką, chociaż do skalpela dorzucam Mel B albo robię zamiennie z jej ćwiczeniami, bo dają mi większy wycisk :)
    Powodzenia w drodze do idealnej sylwetki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę, że tak Ci ładnie idzie. Oby tak dalej! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. O jej no tak to jest etap masakryczny no ale, he he ;) Przejdzie jej a potem będzie jeszcze bardziej ciekawa, no a gdy już zacznie raczkować a potem chodzić to nie będziesz mogła wgl za nią nadążyć ;d


    jasne na yt są wszystkie płytki Ewy.

    Killer - https://www.youtube.com/watch?v=Jb4VLGvvKOU
    Turbo - https://www.youtube.com/watch?v=5sctqjrVEfA
    Skalpel - https://www.youtube.com/watch?v=KbUN30GlHaY
    Trening z gwiazdami - https://www.youtube.com/watch?v=qMNPcQkcAjo

    OdpowiedzUsuń
  6. no to brawo! mały sukces na koncie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. brawo :) ja ze słodyczami przegrywam non stop :P

    OdpowiedzUsuń
  8. ja jutro mam zamiar robić z treningu z gwiazdami ostatnią cześć - superset - na brzuch i odcinek lędźwiowy, mam nadzieję że sobie wyrobie mięśnie i skora się napnie ;D No i jeszcze TURBO będę robić

    no to ogromne postępy jeżeli kiedyś robiłaś 16 minut :) Ja np jak robię turbo II dzień z rzędu to już pamiętam co gdzie jest i nie muszę zatrzymywać żeby się przygotować do ćwiczenia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że dużo osób ćwiczy z Ewą, może sama też po porodzie się skuszę na jakieś ćwiczonka. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. masz rację, należy spiąć pośladki i iść do przodu, miałam teraz gorsze dni ale znowu wracam ze zdwojoną siłą :)

    gratuluję Ci wytrwałości w postanowieniach, oby jak najdłużej!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. szkoda, że Ewa nie wydała płyty dla matek ćwiczących razem z dziećmi;)

    OdpowiedzUsuń
  12. dla pan po ciazy fajne cwiczenia ma Cindy Crawford, polecam sprawdzic:) zycze powodzenia w dalszych cwiczeniach:)

    OdpowiedzUsuń
  13. oo gratulacje!
    kochana ja Cię dodałam do obserwowanych,jednak Cb u siebie w obserwowanych nie widzę. Mogłabyś się upewnić czy aby na pewno mnie dodałaś?:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Yyy... A kiedy ja pisalam, że Cię dodałam do obserwowanych? Chyba pomyliły Ci się osoby :)

    OdpowiedzUsuń